© 2011-2019 | Głowa Rządzi Grzegorz Więcław Consulting | Gliwice, śląskie

  • Facebook - Black Circle
  • Twitter - Black Circle
  • LinkedIn - Black Circle
  • Instagram - Czarny Krąg
  • RSS - Czarny Krąg

Głębia piłkarskiego potencjału: Jak można dostrzec to, czego jeszcze nie widać?

Coraz młodsze dzieci w Polsce zaczynają przygodę z piłką nożną. Z pewnością jest wśród nich wiele talentów, które czekają na odkrycie i oszlifowanie. Jednak nie każdy objawi się w bardzo młodym wieku. O czym powinni pamiętać trenerzy szkolący najmłodszych piłkarzy, aby nie przeoczyć boiskowego geniuszu?

 

 

Z pewnością każdy trener dzieci i młodzieży chciałby odkrywać i szlifować piłkarskie diamenty. I pewnego dnia móc z dumą powiedzieć o zawodniku, który osiąga sukcesy: „to chłopak ode mnie”. Jednak od pierwszego kontaktu z piłką w klubie do profesjonalnego debiutu nierzadko mija ponad dziesięć lat treningowych przygotowań.

Stąd wykrywanie piłkarskich talentów jest procesem skomplikowanym, przewrotnym i nie zawsze do końca przewidywalnym. W grę wchodzi wiele czynników, a ostateczne rozstrzygnięcia często zaskakują. Wcale nie jest powiedziane, że młody zawodnik, który wyróżnia się na tle swoich rówieśników w wieku siedmiu lat, będzie właśnie tym, który przysporzy swojemu trenerowi powodów do dumy jako senior. Odwrotność może być również prawdziwa. Takie przykłady dopiero wprawiają w niemałe zakłopotanie trenerów, którzy nie dostrzegali wielkiego potencjału w rozwijającym się zawodniku.

 

Piłkarskie brzydkie kaczątka, czyli problem Simona Kjaera

 

Rasmus Ankersen, antropolog sportu i trener piłkarski z licencją UEFA A w swojej książce pt. The Gold Mine Effect: Crack the Secrets of High Performance (pol. Kopalnie Talentów. Jak odkryć i rozwinąć talent u siebie i innych) [1] opisuje zagadnienie, które z autopsji nazywa „problemem Simona Kjaera”. Ankersen opowiada, jak współtworzył jedną pierwszych profesjonalnych akademii piłkarskich w Skandynawii –  FC Midtjylland na początku XXI wieku. Do składu juniorów brakowało wtedy jeszcze jednego zawodnika. Jednym z kandydatów był „przeciętniak” - Simon Kjaer. To nazwisko nie widniało w żadnym kajecie duńskiego skauta ani trenera. Jednak z braku innych opcji i presji czasu sztab akademii zdecydował się przyjąć pod swoje skrzydła młodego Duńczyka, mimo iż nikt nie dawał mu żadnej szansy zaistnienia w zawodowym sporcie.

Kariera Kjaera szybko nabrała kolorytu. Już w wieku osiemnastu lat został zakontraktowany za bagatela 4 miliony euro do włoskiego Palermo. Obecnie jest podstawowym zawodnikiem francuskiego Lille OSC, trzeciej siły Ligue 1 w sezonie 2013/2014. Wcześniej z powodzeniem występował także w Serie A (we wspomnianym już Palermo oraz AS Romie), a także w Bundeslidze (VfL Wolfsburg). Od 2009 roku reprezentuje Danię na arenie międzynarodowej, zaliczając między innymi fantastyczne występy na MŚ w RPA w 2010 r.

 

Kiedy to czytamy, może się wydawać, że oto wielce utalentowany chłopiec z duńskiej prowincji zbiera właśnie żniwo swojej ciężkiej pracy pod okiem trenerów, którzy go kiedyś dostrzegli i zawsze w niego wierzyli, dając mu niezbędne wskazówki i wsparcie z wiarą, że  zrobi piłkarską karierę. Tak można by stwierdzić post factum. Ankersen rozwiewa jednak wszelkie wątpliwości. Żaden z sześciu z trenerów akademii FC Midtjylland nie przewidział rozwoju kariery Simona Kjaera. Nikt nie dawał mu cienia szansy. Do składu przyjęto go raczej jako „zapchaj-dziurę”. Kjaer udowodnił, jak bardzo się pomylili.

 

Historia Duńczyka przypomina trochę baśniowe brzydkie kaczątko, którego nikt nie chciał przygarnąć, bo nie przypuszczano że w przyszłości może stać się dostojnym łabędziem. Takich piłkarskich brzydkich kaczątek jest wiele.

 

Powszechność problemu Simona Kjaera

 

Ankersen rozważa, dlaczego tak się stało. Jak można było przeoczyć taki potencjał? Dlaczego trenerzy i skauci skreślają ze swoich list zawodników, którzy potem robią wielkie kariery? Wśród nich jest na przykład jedna z legend futbolu, do niedawna najlepszy strzelec w historii Mundialu, Brazylijczyk Ronaldo Luís Nazário de Lima. W wieku piętnastu lat, zaledwie dwa lata przed debiutem w kadrze narodowej i cztery lata przed otrzymaniem Złotej Piłki, brazylijski klub Flamengo zrezygnował z Ronaldo, gdyż uznano, iż nie warto płacić mu za przejazdy autobusem na trening (bilet w obie strony kosztował wtedy około 3 złotych).

 

W Polsce również mamy przykłady problemu Simona Kjaera i to wcale nie są byle jakie nazwiska. Jerzemu Dudkowi w młodości trener powiedział, że rzuca się jak worek ziemniaków i bramkarza z niego nie będzie. Jak musiał się czuć ten sam trener, kiedy Dudek wznosił puchar za zwycięstwo w Lidze Mistrzów z Liverpoolem? Robert Lewandowski to kolejny przykład. Przez bardzo długi czas spychany był na dalszy plan, mało się nim interesowano, do tego jeszcze odniósł kontuzję w momencie, kiedy miał mieć przedłużony kontrakt. Gdyby nie jego upór, ciężka praca i odrobina szczęścia, być może dzisiaj nie mielibyśmy piłkarza klasy światowej.

 

Wspomnienia obydwu polskich piłkarzy pokazują, że niewielu trenerów, z którymi mieli styczność w młodości, byłoby w stanie dostrzec niesamowity potencjału, jaki w nich drzemał. Dlaczego? Bo potencjał nie zawsze widać gołym okiem. Talent nie zawsze krzyczy i zwraca na siebie uwagę. Jest też talent, który szepcze. Taki, który jest w ciągłym procesie metamorfozy jak baśniowe brzydkie kaczątko. O tym mówiłem na wystąpieniu podczas konferencji TEDx Rawa River w 2015 r. Dla przypomnienia:

 

 

 

Piłkarskie umiejętności a potencjał

 

Oczywiście, zawsze można ocenić stan obecnych umiejętności każdego piłkarza – sprawdzić jego kondycję fizyczną i przygotowanie motoryczne, poddać go testom technicznym lub taktycznym, stworzyć profil psychologiczny, a nawet przyjrzeć się historii rodziny, żeby wykluczyć ewentualne przypadłości genetyczne, które wykluczałyby go z dalszego wyczynu. Czy jednak wyniki takich testów mogą nam powiedzieć cokolwiek na temat bardzo młodego człowieka, który dopiero co rozpoczął swoją piłkarską przygodę?

 

W swoich rozważaniach Rasmus Ankersen zastanawia się, ilu mistrzów zostało wykluczonych lub zniechęconych przez system szkolenia tak często nastawiony na szybki wynik oraz „intuicję” trenera. Czy nie szufladkujemy młodych piłkarzy zbyt wcześnie?

Na szkoleniach dla trenerów często zadaję takie pytanie: „Gdyby chłopiec borykający się w swoim dzieciństwie z karłowatością, na początku swojej kariery trafił do Twojej szkółki piłkarskiej, to spróbowałbyś zobaczyć w nim potencjał czy odrzuciłbyś go, bo jest zbyt delikatny, kontuzjogenny, niezbyt nadający się do piłki?” Chodzi mi tu oczywiście o Leo Messiego. Teraz wszyscy zachwycają się jego boiskowym geniuszem, ale chyba niewielu było takich, którzy byliby w stanie dostrzec jego potencjał i przy tym zainwestować w jego rozwój, w tym koszty leczenia przypadłości.

 

Jestem przekonany, że w Polsce też mamy piłkarskie talenty na taką skalę. Być może nawet biegają po boiskach, halach i podwórkach w Twojej okolicy. Czy dajesz im szansę na rozwój piłkarskiego potencjału i zaistnienie? Czy dostrzegasz, co mogą osiągnąć jeśli zaangażują się w trening całym swoim sercem?

 

Uwaga na etykietki!

 

Od trenerów często słyszę takie określenia  młodych piłkarzy jak: „beztalencie”, „kosmita”, „drewniak”. Uważaj na takie „klasyfikowanie” swoich zawodników. Siła etykiety jest olbrzymia i  tworzy pętlę samospełniającej się przepowiedni. Nawet, jeśli te przykre wyzwiska nie dojdą bezpośrednio do uszu piłkarza czy rodzica, to zachowanie trenera nierzadko i tak obnaży jego przekonania. W dodatku dzieci bardzo dobrze wyczuwają, jakie trener ma o nich mniemanie i często mimowolnie starają się „wypełnić” swoją etykietę. Oczywiście zawsze znajdą się jednostki, które zacisną zęby i stwierdzą: „jeszcze pokażę trenerowi jak bardzo się myli” (patrz na przykład: Jerzy Dudek) , ale większość potraktuje zdanie trenera jako ostateczne. Dlatego warto dostrzec choć jedną dobrą cechę w każdym piłkarzu i na niej budować jego poczucie własnej wartości. Nawet, jeśli nie zostanie on profesjonalnym piłkarzem, to może będzie kontynuować swoją przygodę z piłką w inny sposób. Może będzie sędzią, fizjoterapeutą, a może biznesmenem, który wróci do swojej ukochanej akademii piłkarskiej jako sponsor generalny systemu szkolenia młodych piłkarzy. Nie wolno zapominać, że każdy może być w czymś dobry!

 

Jest też druga strona takiego szufladkowania. Od najmłodszych lat mówi się dzieciakom jakie to one są wspaniałe – że są wielkimi talentami, przyszłością naszej piłki albo następcami gwiazd przyszłości. Trenerzy, a także rodzice, którzy tak robią  we wczesnym stadium kariery sportowej  stwarzają niepotrzebne oczekiwania oraz olbrzymią presję. Wiąże się z tym przede wszystkim ciągłe udowadnianie, że jest się najlepszym, przez co wynik staje się już w młodym wieku dużo ważniejszy od procesu szkoleniowego i rozwoju wszechstronnych umiejętności piłkarskich. Parcie na wynik i obiektywnie rozumiany sukces nierzadko „odbija się potem czkawką” w trakcie kariery seniorskiej. Droga na szczyt nie jest bowiem funkcją liniową, ale krętą ścieżką pełną pułapek i niebezpieczeństw. 

 

Dlatego, zamiast etykietować, trener powinien raczej zająć się pracą nad motywacją wewnętrzną w podejściu do treningów – gra w piłkę ma przede wszystkim przynosić dzieciakom radość. Trzeba chwalić za postępy, zaangażowanie, a nie za wyniki. To, czy się wygra, czy przegra na tym etapie nie ma najmniejszego znaczenia w kontekście dalszego rozwoju kariery piłkarskiej. Oczywiście, nastawiajmy naszych podopiecznych, aby zawsze wychodzili na mecz po zwycięstwo, ale u najmłodszych nie powinno być ono wyrywane za wszelką cenę. Ambicja trenera musi tu być studzona, gdyż liczy się przede wszystkim dobro i przyszłość dzieci.

 

Warto wypracowywać w dzieciach dobre nawyki – sumienność, punktualność, dyscyplinę na treningu, odpowiednia dieta czy regeneracja po wysiłku, a także przekazywać wartości dotyczące stylu życia. A  jeśli trener sam tutaj będzie świecić przykładem, to najlepiej zachęca i motywuje młodych ludzi do wdrożenia tych nawyków w ich własne życie i trening.

 

Mediolańska szkoła życia

 

Z uwagi na to, że nie jesteśmy w stanie ze stu procentową pewnością ocenić, którzy piłkarze zrobią w przyszłości zawodowe kariery, warto zastanowić się nad podejściem akademii piłkarskiej AC Milanu. Uważam, że ta filozofia  pozwoli  nie przeoczyć piłkarskich talentów, które szepczą (i przy okazji daje możliwość wychowania dobrych obywateli).

 

Silvio Broli to człowiek odpowiedzialny za tworzenie nowych ośrodków szkolenia akademii piłkarskiej AC Milanu na całym świecie. W rozmowie z Adamem Maleckim, dziennikarzem radiowej „Trójki”, Broli powiedział: "Naszym podstawowym założeniem jest, aby przez grę w piłkę nożną młodzi piłkarze stawali się lepszymi ludźmi".[2]

Mimo że w niektórych akademiach Milanu na całym świecie trenują nawet trzyletnie brzdące, Broli zaznacza, że program szkolenia jest dopasowany do grupy wiekowej pod względem fizycznym, psychicznym oraz technicznym. Na przykład trening siłowy młodych zawodników jest niedopuszczalny, a dialog trenera z najmłodszymi adeptami i ich rodzicami różni się od rozmów ze starszymi. Na początku przygody z piłką zwycięstwa wcale nie są ważne. Trenerzy zwracają uwagę na wszechstronny rozwój zawodnika i robione przez niego postępy. Liczy się również kształtowanie dobrych nawyków.

 

W cytowanej wcześniej rozmowie Broli wspomina też: „Pamiętam, kiedy trener Milanu widząc grę młodych chłopców z Polski stwierdził, że grają raczej w rugby, a nie w piłkę nożną. Do tego była różnica w podejściu. Dzieci z Milanu bawiły się, a [Polacy] byli śmiertelnie poważni, towarzyszyła im ogromna presja wyniku. (…) dla nas zabawa to bardzo ważny aspekt. Ważne, żeby nasi zawodnicy wchodzili na boisko uśmiechnięci i chętni do gry. Chcemy by dzieci kończąc trening z utęsknieniem czekały na kolejny.”

Specjaliści pracujący z dziećmi i młodzieżą w Milanie, jak wszyscy inni trenerzy i skauci na całym świecie, starają się rozpoznać piłkarski talent. Jednak tam zdają sobie sprawę z tego, że czasem ujawni się on wcześniej, czasem później. Dlatego na wczesnym etapie szkolenia nie należy nikogo skreślać. Nawet, jeśli nie zadebiutuje w pierwszym składzie Rossonerich, to z przygody w akademii z pewnością zostanie wielka pasja do piłki i chłopcy będą się sprawdzać na innych stanowiskach. Być może wcielą się w role trenerów, skautów, menedżerów czy dyrektorów sportowych.

 

To co najważniejsze…

 

Parafrazując słowa modlitwy świętego Franciszka, które brzmią – módl się jakby wszystko zależało od Boga, pracuj jakby wszystko zależało od ciebie – chciałbym zakończyć ten artykuł przesłaniem dla trenerów – trenuj wszystkich swoich młodych piłkarzy tak, jakby każdy z nich miał w przyszłości zostać mistrzem świata. Historie wielu wielkich piłkarzy wskazują, że wszystko może się zdarzyć.

 

W grupach młodzieżowych do dwunastu lat trener ma przede wszystkim pokazywać drogi pełne możliwości, budować nastawienie na rozwój. Skreślać nie wolno nikogo, a już na pewno nie tych, którzy przychodzą uśmiechnięci na trening i w pełni angażują się w ćwiczenia zadane przez trenera.

 

Tu zawsze najważniejsze będzie budowanie i utrzymywanie wewnętrznej motywacji do uprawiania piłki nożnej i aktywności fizycznej w ogóle. Radość, satysfakcja i zaangażowanie wykonywane zadania powinny być celami priorytetowymi dla trenerów najmłodszych grup. Jednocześnie dobrze by było, żeby promowali wszechstronny rozwój fizyczny i psychiczny. Uczenie konkretnych życiowych postaw zaprocentuje potem w dorosłym życiu takiego człowieka nie tylko na boisku, ale też poza nim.

 

Wreszcie pracując z bardzo młodymi sportowcami, nawet tymi, którzy marzą o karierze profesjonalnego piłkarza, nie należy zapominać, że oni cały czas pozostają dziećmi. A mali piłkarze wcale nie są mniejszą, mniej doświadczoną i mniej sprawną fizycznie wersją dorosłego piłkarza. To przede wszystkim dzieci, z potrzebami podobnymi do swoich rówieśników, mniej intensywnie zaangażowanych w sport. Zarówno rodzice jak i trener powinni te potrzeby zidentyfikować i pomóc w ich zaspokojeniu w taki sposób, aby osiągnąć kompromis pomiędzy rozwojem osobistym, a rozwojem sportowym.

 

 

Przypisy

 

[1] Ankersen, R. (2012). The Gold Mine Effect: Crack the Secrets of the High Performance. London, UK: Icon Books

 

[2] Rozmowa została wyemitowana 22.04.2014 r. w ramach audycji „Trzecia Strona Medalu” w Programie Trzecim Polskiego Radia. Całe nagranie dostępne jest pod następującym linkiem: http://www.polskieradio.pl/9/1598/Artykul/1106464,AC-Milan-otwiera-szkolke-pilkarska-w-Lodzi-Znalezc-talent-nie-tylko-pilkarski

Please reload

Polecane artykuły

Sportowa specjalizacja: Im wcześniej, tym lepiej?

25/03/2018

1/8
Please reload

Ostatnie artykuły
Please reload

Archiwum
Please reload

Przeszukaj bloga po tagach
Please reload