© 2011-2019 | Głowa Rządzi Grzegorz Więcław Consulting | Gliwice, śląskie

  • Facebook - Black Circle
  • Twitter - Black Circle
  • LinkedIn - Black Circle
  • Instagram - Czarny Krąg
  • RSS - Czarny Krąg

Kultywuj w sobie głód!

 

 

Można śmiało powiedzieć, że nasze życie polega na identyfikowaniu, a potem zaspokajaniu potrzeb i pragnień. Zgodnie ze znaną koncepcją piramidy potrzeb Abrahama Maslowa istnieją potrzeby niższego i wyższego rzędu. Wśród potrzeb niższego rzędu mamy potrzeby fizjologiczne (np., pożywienie, sen, prokreacja) i bezpieczeństwa (np., schronienie, pewność jutra). Według tej teorii spełnienie ich daje fundament konieczny do realizacji potrzeb wyższego rzędu, takich jak potrzeba przynależności, potrzeba szacunku i uznania, czy potrzeba samorealizacji.

 

Piramida Maslowa [źródło: Wikicommons]

Na pierwszy rzut oka rzeczywiście ma to „ręce i nogi”. Trudno jest głodnemu i bezdomnemu człowiekowi w pierwszej kolejności poszukiwać szacunku w swoim środowisku czy zastanawiać się nad sensem życia zanim się dobrze nie naje i nie wyśpi. Jednak człowiek jest bardziej skomplikowaną istotą i ciągle wymyka się ramom psychologicznych teorii. Dalsze dociekania psychologów wykazały, że piramida potrzeb Maslowa wcale nie musi być linearna, tzn. ludzie są w stanie spełniać potrzeby wyższego rzędu, przez jakiś czas ignorując potrzeby niższego. Z pewnością każdy słyszał o ludziach, którzy celowo decydują się na odwrócenie kolejności zaspokajanych potrzeb. Na przykład tak postępują podróżnicy, tacy jak Marek Kamiński, którzy świadomie pozbawiają się poczucia bezpieczeństwa po to, aby odkrywać nieznane zakątki Ziemi. Robią też tak lekarze, a w szczególności chirurdzy, którzy podczas wielogodzinnych operacji rezygnują ze snu, jak choćby profesor Zbigniew Religa podczas słynnego, trwającego niemalże dobę przeszczepu serca. Na zarzucenie potrzeb niższego rzędu decydują się nawet matematycy, zafascynowani jakimś równaniem. Tak właśnie było z matematykiem Andrew Wilesem, który pracując nad rozwiązaniem wielkiego twierdzenia Fermata zwyczajnie… zapominał jeść!

 

No właśnie. Głód. To ta jedna potrzeba, która najlepiej oddaje mechanizm naszego funkcjonowania w pogoni za realizowaniem każdej innej. Dlatego głód niejedno ma imię. Można powiedzieć, że głód - zarówno ten prawdziwy jak i metaforyczny - jest prawdziwym motorem napędowym naszych działań. Jest u źródeł naszej motywacji. Kiedy jesteśmy głodni jesteśmy w stanie zrobić bardzo wiele, żeby się posilić. W naturze jest podobnie. Głodny lew pozostaje czujny, zdecydowany i w pełni gotowy do działania, żeby zaspokoić swoją podstawową potrzebę. Syty lew natomiast staje się leniwy, udobruchany, mniej chętny do działania i wychodzenia poza swoje bezpieczne legowisko.

Jeśli wydaje ci się, że brakuje ci motywacji do działania, zastanów się, czy nie jesteś aby sytym lwem. Nieważne czym się zajmujesz w życiu. Tylko głód osiągania coraz to wyższych standardów, niekoniecznie tych materialnych, prowadzi człowieka do przodu. Ludzie, którzy pozostają głodni sukcesu – sukcesu definiowanego jako proces ciągłego doskonalenia siebie i swojej rzeczywistości – nie zatrzymują się i nie spoczywają na laurach. Chcą więcej. Chcą lepiej. Czasem chcą inaczej. Ale niezależnie od wszystkiego poszukują nowych rozwiązań i dróg, które prowadzą ich do założonych celów.

Niektórzy ludzie są tak bardzo zmotywowani do ciągłego rozwoju, że robią to naturalnie. Sami ustalają sobie bardzo ambitne cele, podejmują ryzyko i dzięki temu sami stymulują poczucie głodu po to, żeby móc je zaspokajać. Słowem – świadomie wychodzą poza swoją strefę komfortu.

 

W świecie polskiego sportu syndrom głodnego, przebudzonego lwa widzę w naszej reprezentacji piłkarzy. Po Mistrzostwach Europy we Francji, Polski Związek Piłki Nożnej opublikował film pt. „Chcę więcej”, w którym widzimy przygotowania naszej reprezentacji do najważniejszej imprezy w 2016 roku. W filmie obserwujemy całe pokolenie piłkarzy, którzy wreszcie dojrzeli do tego, aby bić się o najważniejsze trofea. To ambitni chłopcy, którzy nie boją się ciężkiej pracy i wiedzą ile kosztuje sukces w ich dyscyplinie. Chcieć więcej to dla nich nic innego jak poszukiwanie, kultywowanie w sobie głodu, który sprawi, że przełamią swoje bariery i pójdą kolejny krok do przodu. Jednocześnie nie tylko chcą więcej od świata, ale są też gotowi dać więcej od siebie. Wydaje mi się, że taka drużyna gotowa będzie do kolejnej sportowej uczty.

 

"Chcę więcej" zwiastun [źródło: youtube.com]

 

Ludzie, o których wspomniałem – Kamiński, Religa, Wiles, polscy piłkarze – jak i wielu innych potrafili podążyć za swoim prawdziwym głodem. Szukali różnych sposobów, żeby go zaspokoić. I nie spoczęli, dopóki tego nie zrobili. W pewnym sensie kultywowali swój głód. Ja także zachęcam ludzi, z którymi pracuję właśnie do tego, żeby potraktować swój głód jako siłę napędową do działania i sięgania po swoje najskrytsze marzenia. Ale uwaga! Ta droga do mistrzostwa nigdy się nie kończy. Dlatego podążając nią warto wesprzeć się słowami Steve’a Jobsa, który w znanej przemowie do absolwentów Uniwersytetu Stanforda powiedział: stay hungry, stay foolish. Myślę, że jego przesłanie jest jednoznaczne. Takie samo jak całego mojego artykułu. Nie ustawajcie w swoich dążeniach, rozwijajcie się, idźcie naprzód! Amen.

 

Steve Jobs - "Stay hungry, stay foolish" [źródło: youtube.com]

 

*NB: Artykuł pierwszy raz opublikowany na łamach lokalnego Magazynu BE (nr 43 04-05/2017). Gorąco zachęcam, w szczególności ludzi ze Śląska, do sprawdzenia tego tytułu - www.bemagazyn.pl

Please reload

Polecane artykuły

Sportowa specjalizacja: Im wcześniej, tym lepiej?

25/03/2018

1/8
Please reload

Ostatnie artykuły
Please reload

Archiwum
Please reload

Przeszukaj bloga po tagach
Please reload