© 2011-2019 | Głowa Rządzi Grzegorz Więcław Consulting | Gliwice, śląskie

  • Facebook - Black Circle
  • Twitter - Black Circle
  • LinkedIn - Black Circle
  • Instagram - Czarny Krąg
  • RSS - Czarny Krąg

Psychologia rzutów osobistych

 

Z rzutami wolnymi w koszykówce jest trochę jak z rzutami karnymi w piłce nożnej. To sytuacja, w której wszyscy oczekują, że zdobędziesz punkty. Zadanie koszykarzy wydaje się jednak łatwiejsze od zadania piłkarzy. Przecież przy rzucie wolnym nie ma ani bramkarza do pokonania, ani żadnej innej przeszkody. Uwaga, to tylko pozory! Nawet zawodowi koszykarze z NBA czy wielu europejskich lig mają problemy z tym elementem gry. Po pierwszej rundzie rozgrywek PLK jest tylko 4 graczy (na 69 rzucających), którzy utrzymali skuteczność na poziomie powyżej 90%. Imponuje Ante Delaš z Anwilu Włocławek, który na 37 prób popsuł tylko jedną (97.3%). Jednak zdecydowana większość zawodników plasuje się gdzieś pomiędzy 60% a 80%. Na końcu tabeli statystyk w tym elemencie gry w PLK jest również gracz Anwilu - Josip Sobin (18/38 - 47.4%). W amerykańskiej lidze NBA na obecnym etapie rozgrywek najsłabszym zawodnikiem jest Dwight Howard z Charlotte Hornets. Rzuca on z linii rzutów osobistych na poziomie 52.8% (169/320).

 

Dlaczego koszykarze nie trafiają z linii rzutów wolnych?

 

Istnieją trzy główne powody dla których koszykarze, nawet najlepiej wytrenowani, nie trafiają z linii rzutów osobistych. 

 

1. Stany lękowe. Stany lękowe mogą być spowodowane czynnikami zewnętrznymi (np. niesprzyjająca publiczność, presja ze strony trenera czy kolegów) lub wewnętrznymi (np. dekoncentracja, negatywna mowa wewnętrzna itd.).

 

2. Zakłócenie rytmu gry. Może to się stać poprzez nagłe przesunięcie akcji z jednego kosza pod drugi albo time-out wzięty przez trenera drużyny przeciwnej.

 

3. Mechanika rzutu. Tak, tak. Nawet najstarsi wyjadacze mogą nie mieć doszlifowanych podstaw lub pod presją wyniku mogą je zapomnieć.

Mowa ciała prawdę ci powie

 

Nawet silni psychicznie koszykarze stający na linii rzutów wolnych czasem zamieniają się w kłębek nerwów i cień zawodnika z poprzednich akcji lub meczów. Jest to widoczne gołym okiem. Psycholog sportu, dr Nicole Lavoi dla stwierdziła na łamach branżowego portalu SLAMonline, że można przewidzieć skuteczność rzutu wolnego już samą obserwację zawodnika. Ich mowa ciała daje stosowne informacje na temat pewności siebie i stanu emocjonalnego zawodnika. Według Lavoi wystarczy obserwować ramiona, oczy oraz wszelkie grymasy na twarzy.

 

Być może mowa ciała odzwierciedla stan psychiczny zawodnika, ale ma też olbrzymi wpływ na fizyczne wykonanie rzutu. Na przykład jeśli ramiona są spięte, to prawdopodobnie przełoży się to na łokcie i nadgrastki, a to przecież kluczowe stawy przy wykonywaniu rzutu wolnego.

 

Kolejnym sygnałem ostrzegawczym są "rozbiegane" oczy zawodnika, przesadnie skanujące otoczenie (koncentracja zewnętrzna, szeroka). Wyławiają wtedy zbyt wiele niepotrzebnych informacji na raz, zamiast skoncentrować umysł na danym zadaniu. A przy rzucie wolnym wzrok powinien być skupiony jedynie na kilku najważniejszych aspektach rzutu - piłce i obręczy kosza. Każda dodatkowa informacja, którą zawodnik wpuści do swojej świadomości będzie raczej destruktywna dla wykonania rzutu.

 

Rutyna przygotowawcza kluczem do punktów

 

Są oczywiście metody na poprawę skuteczności rzutów osobistych. Na przykład Kevin Durrant z Golden State Warriors (niegdyś Oklahoma City Thunders) zbudował sobie własną rutynę przygotowawczą, która pomaga mu rozluźnić ramię. Popatrzmy:

 

 

Wygląda to trochę dziwnie, trochę niekonwencjonalnie, ale biorąc pod uwagę średnią skuteczność Durranta nie tylko w tym sezonie (88.0% - 168/191), ale też w całej karierze (88.2% - 5103/5787), trzeba takie rytuały brać na poważnie.

 

To co robi Durrant ze swoim ramieniem przed oddaniem rzutu jest częścią czegoś, co nazywamy w psychologii sportu rutyną przygotowawczą. Każdy koszykarz, trener czy psycholog sportu potwierdzi, że to właśnie ona jest podstawą sukcesu w rzutach osobistych. Zaadoptowana i regularnie praktykowana przez zawodnika daje fantastyczne efekty. Dlaczego? Ponieważ stabilizuje pewność siebie, automatyzuje proces rzutu, reguluje pobudzenie emocjonalne oraz wzmacnia koncentrację na wykonywanym zadaniu przez co minimalizuje wszelkiego rodzaju rozproszenia uwagi.

 

Sposób Kevina Durranta na rzuty wolne nie jest oczywiście jedynym na koncentrację przed wykonywanym zadaniem. Każdy z koszykarzy patentuje swój własny sposób. Co więcej, większość z nich obstaje przy nim przez całą karierę. W kolejnym filmiku zobaczycie koszykarzy z NBA prezentujących różne style (czasem bardzo wyszukane) rutyny przygotowującej do rzutu osobistego:

 

 

Nate Robinson, były rozgrywający Golden State Warriors to jednym z najniższych graczy w historii NBA. Mierzy jedynie 175 cm wzrostu. Ale rzuty wolne wykonywał całkiem nieźle. Robinson w ten sposób powiedział o potrzebie sprawdzonej rutyny przygotowawczej: "Jest tyle myśli, które mogą rozproszyć mnie w trakcie rzutu, że najważniejszym jest skupienie wszystkiego na niczym więcej jak oddaniu rzutu". Podobne słowa można usłyszeć od wielu innych koszykarzy z ligi NBA, w tym utytułowanego Stephena Curry'ego (skuteczność w tym sezonie 81%): "Rutyna przygotowawcza daje mi poczucie rytmu rzutu. Dobrze się z tym czuję. Wtedy nie zwracam uwagi na nic innego i rzucam tak, jakby to był trening".

 

Rzucać pomiędzy oddechami

 

Kolejnym ważną sprawą jest moment kiedy piłka zostaje wypuszczona z ręki koszykarza. Barry Wolfson - trener rzutów wolnych z New Jersey - twierdzi, że rzut powinien nastąpić pomiędzy oddechami. Czyli: wdech, wydech, rzut, wdech... i gramy dalej!

 

Trening oddechowy jest wartościowym dodatkiem do efektywnej rutyny przygotowawczej. Kontrolowany oddech relaksuje, zwiększa koncentrację i wspomaga koszykarzy w osiągnięciu jasności umysłu.

 

Jeśli zawodnicy mają problemy z uspokojeniem i kontrolą oddechu, można wspomóc ich innymi technikami, na przykład zorganizowaną sesją relaksacji albo biofeedbackiem.

 

Technika wyobrażeniowa

 

Wyobrażaj sobie piłkę w koszu, nie poza nim. Zobacz ją, usłysz jej świst, poczuj emocje towarzyszące rzutom wolnym w meczu najwyższej rangi. Ćwicz rzuty wolne regularnie na (i po) treningach, ale również ćwicz je w swojej głowie. Jeśli nie trafiasz w swojej wyobraźni, jak masz trafiać w rzeczywistości? 

 

W końcu jest tak jak mawiał Reggie Miller, emerytowany rzucający obrońca Indiana Pacers i jeden z najlepszych rzucających osobiste w historii NBA (88.8% - 6237/7026 w karierze):

 

"[Rzut osobisty] to kwestia mentalna. Najpierw musisz być w stanie wykonywać perfekcyjne rzuty w swojej głowie."

 

 

 

Źródła online

 

- slamonline.com 

- plk.pl

- stats.nba.com

 

* Pierwsza wersja tego artykułu ukazała się w 2012 roku na łamach mojego pierwszego bloga i stanowiła fundament pełnometrażowego artykułu pt. Sam na sam z koszem, który ukazał się na łamach Magazynu Trenera (18/2012).

Please reload

Polecane artykuły

Sportowa specjalizacja: Im wcześniej, tym lepiej?

25/03/2018

1/8
Please reload

Ostatnie artykuły
Please reload

Archiwum
Please reload

Przeszukaj bloga po tagach