© 2011-2019 | Głowa Rządzi Grzegorz Więcław Consulting | Gliwice, śląskie

  • Facebook - Black Circle
  • Twitter - Black Circle
  • LinkedIn - Black Circle
  • Instagram - Czarny Krąg
  • RSS - Czarny Krąg

Sportowe prowokacje: Komu wychodzą na dobre?

 

Prowokacja - w znaczeniu potocznym podstępna działalność, podżeganie do działania mającego zgubne skutki dla danej osoby, grupy społecznej lub organizacji społecznej; działalność w jakiejś organizacji mająca na celu jej ukryte szkodzenie. [źródło: pwn.pl]

 

Pamiętacie finał piłkarskich mistrzostw świata w 2006 roku pomiędzy Francją a Włochami? To w trakcie tego meczu francuski kapitan Zinedine Zidane stracił nerwy wobec włoskiego obrońcy Marco Materazziego. Zidane bez gry głową znokautował Materazziego za obelgi, którymi Włoch rzekomo obrzucił jego matkę. W konsekwencji Zidane dostał czerwoną kartkę i wyleciał z boiska znacząco osłabiając swoją drużynę. Francja przegrała mistrzostwo świata, a sam Zidane doświadczył najniższego punktu w swojej piłkarskiej karierze. Czy było warto dać się ponieść?

 

Sportowe prowokacje, w formie zastraszania albo rozpraszania wydają się nieodłączną częścią mentalnej gry. Jeśli drużyna (zawodnik) nie może sprostać drugiej pod względem sprawności fizycznej czy umiejętności technicznych, niektórzy stosują fortele, które wpłyną na motywację, pewność siebie, koncentrację, komunikację itd.

 

Oczywiście są sporty w których werbalna komunikacja pomiędzy rywalami jest bardziej możliwa, z uwagi na ciągłą fizyczną bliskość i kontakt zawodników. Tak jest na przykład w piłce nożnej czy hokeju na lodzie. Sportowcy z wyżej wymienionych dyscyplin prowokują siebie nawzajem dużo częściej, niż tenisiści, wioślarze czy lekkoatleci.

 

Wiele wielkich pojedynków bokserskich zostało zbudowanych na słownych prowokacjach. Przykład? Słynny Muhammad Ali. W 1974 Ali podejmował George'a Foremana. Ali nie był faworytem tego starcia. Jego przeciwnik był lepiej przygotowany fizycznie i technicznie. Jednak przez trzy rundy przy każdym zwarciu Ali szeptał Formanowi do ucha różne pół-słówka, aż ten odstąpił od założonej dyscypliny taktycznej. Otworzył się, a Ali wykorzystał swój moment i wygrał walkę. W ten sposób wykorzystał słowną prowokację z korzyścią dla siebie.

 

Nie mi oceniać czy świadoma prowokacja to dobre czy złe posunięcie taktyczne w sporcie. W tym artykule chcę tylko podkreślić, że trzeba być na takie prowokacje przygotowanym. Gdyby Zidane i Forman byli gotowi stawić czoła słowom swoich przeciwników, być może zawody skończyłyby się innymi wynikami. Jeśli jednak ktoś wyczuje u nas słabości wobec słownych utarczek i prowokacji, z pewnością wykorzysta je, aby rozbić naszą koncentrację i namieszać nam w stanach emocjonalnych. Uniki wcale nie pomogą. Trzeba nauczyć się w jaki sposób można sobie radzić z prowokacją.

 

Jak to zrobić?

 

W trakcie zawodów nieważne czy prowokujesz czy jesteś prowokowany. Jeśli znajdziesz się w takiej sytuacji pamiętaj, że to co jest mówione jest często napędzane emocjami. Te słowa mają na celu rozproszyć Cię w trakcie zawodów, nic więcej. To nic osobistego. Weź wtedy dwa głębokie wdechy i przypomnij sobie swój meczowy plan. Potem zwróć swoją uwagę na coś co ma naprawdę znaczenie. Na przykład na wysiłek, który wkładasz we współzawodnictwo albo istotny element techniki.

 

Please reload

Polecane artykuły

Sportowa specjalizacja: Im wcześniej, tym lepiej?

25/03/2018

1/8
Please reload

Ostatnie artykuły
Please reload

Archiwum
Please reload

Przeszukaj bloga po tagach
Please reload